Loader

Podsumowanie Lipca

Lipiec zamykam z fajnym kilometrażem 694,4km. Można by rzecz, że super, że motywacja i zdrowie są, jednak nie do końca.

Motywacja.. niestety niska, były plany wystartować w maratonie szczecińskim 25 lipca, impreza zapowiadała się iż ma się odbyć jednak niestety na niespełna 2 tygodnie przed została odwołana, do tego treningi raz wychodziły super za chwilę słabo i były męczone, ogólnie w tym roku ewidentnie brak mi luzu pod nogą, chyba przyszedł sezon w którym za wiele bym nie nawojował, a jeśli nawojował to niestety nie lepiej niż w poprzednim roku jak to ostatnio z roku na rok bywało w poprzednich latach.. Jednak taki jest sport.. czasem trzeba odczekać przetrwać chwilę zastoju, ja czuję że tak było by właśnie w tym roku..

Zdrowie.. niestety też rewelacji nie ma, tak naprawdę od początku roku zmagam się z mocnym bólem w lewej pięcie i niestety nie pomogły żadne działania od masażu, igłowań po ultradźwięki laser i próby rozciągania bolącego miejsca.. Usg wykazało, że jest to w zasadzie pozostałość po urazie, niedoleczona tak zwana „blizna” pod przyczepem achillesa a piętą i że sama przerwa od biegania nic nie da a pani robiąca usg zaleciła ortezę i całkowity brak ruchu na około miesiąc.. Brzmienie tych słów jest jednak dla mnie ostatecznością i nadal trenuję lekko kuśtykając ; czego tak naprawdę nie czuję, jednak organizm tak reaguje aby odciążyć lewą nogę. Mam nadzieję że nie będę żałował, że nie skończy się to jakimś mocniejszym przeciążeniem prawej, mam też nadzieję, że uda się zaliczyć w tym roku chociaż kilka startów jesienią czy po obozie, który zacznę z dniem 1 sierpnia w Szklarskiej Porębie a skończę w Kołobrzegu po łącznie 3 tygodniach miejmy nadzieje solidnego trenowania.. Gdyby nie ten ból to nawet mam kilka szalonych pomysłów na starty w zawodach, które powinny się odbyć.. Jednak co będzie czas pokaże, tak naprawdę wszystko się okaże po obozie i w kwestii zdrowia i samopoczucia jak więcej potrenuję i zawodów, których większość była poprzekładana na koniec sierpnia a początek września.

Bądź co bądź na poprawę wyniku w maratonie na jeszcze bardziej wyśróbowany się już nie nastawiam, ze względów zdrowia samopoczucia, że po prostu mnie na to w tym roku nie stać jak i myśli, że prawdopodobnie i tak nie było by gdzie podjąć się próby poprawy 2:23:23 bo większość dużych zawódów już jest odwołana gdzie można się ścigać na wysokim poziomie.. Co będzie jednak dalej na koniec roku tego nikt nie wie.. Jedno wiem na pewno, trzeba przełamywać te kryzysy motywacyjne w tym roku i robić swoje jeśli coś naprawdę kochamy i czekać z wiarą  i cierpliwością na lepszy czas.. 🙂

Brak komentarzy

Skomentuj Post